Ile kosztuje sklep internetowy w 2026? Realne koszty od 3 do 50 tysięcy

Prosty sklep na gotowej platformie typu Shoper to koszt kilku tysięcy złotych. Sklep z prawdziwym katalogiem, wariantami i integracją hurtowni to najczęściej kilkanaście tysięcy. Rozbudowane wdrożenie z ERP i automatyzacją zamówień zaczyna się od kilkunastu tysięcy w górę, a utrzymanie działającego sklepu to od ok. 300 zł netto miesięcznie. Skąd taki rozstrzał? Bo każda oferta na rynku obejmuje inny kawałek tej samej listy. Poniżej rozpisujemy ją całą, nie z teorii, tylko z wdrożeń, które prowadzimy: od katalogu 31 tysięcy produktów po sklep reaktywowany po dwóch latach przestoju.

Koszt platformy: Shoper, WooCommerce, PrestaShop

Wybór platformy budzi najwięcej dyskusji, a kosztowo znaczy najmniej. SaaS typu Shoper to abonament (reklamowane ok. 30 zł miesięcznie, ale cena regularna planu Standard to 299 zł netto) i zero martwienia się serwerem. WooCommerce jest darmowy, ale potrzebuje hostingu, aktualizacji i kogoś, kto to pilnuje. Sama instalacja sklepu z szablonem to praca na godziny, nie tygodnie. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście na czym postawić sklep internetowy.

Jeśli ktoś wycenia „sklep” na 3 tysiące, zwykle sprzedaje właśnie to: instalację, szablon, kilkanaście produktów wgranych ręcznie. To nie jest oszustwo. To po prostu początek listy, nie jej koniec.

Katalog produktów, czyli gdzie chowa się prawdziwa praca

Różnica między sklepem za 3 i za 30 tysięcy prawie nigdy nie leży w wyglądzie. Leży w katalogu.

Kategorie. Przy 50 produktach drzewo kategorii układa się w godzinę. Przy kilku tysiącach to projekt: analiza asortymentu, struktura pod to, jak ludzie szukają w Google, mapowanie każdego produktu. W jednym z naszych wdrożeń przepinaliśmy 31 tysięcy kart produktów na nowe drzewo 144 kategorii. Skryptami, bo ręcznie zajęłoby to miesiące.

Warianty. Hurtownie wysyłają każdy rozmiar jako osobną pozycję. Klient sklepu chce jedną kartę produktu z wyborem rozmiaru, a kolory jako powiązane karty z miniaturkami. Sklejenie tego wymaga logiki: po czym łączyć pozycje, co zrobić z kodami EAN, jak nie zepsuć stanów magazynowych. W branżach typu odzież robocza czy obuwie to setki grup do scalenia.

Filtry. Filtr rozmiaru działa tylko wtedy, gdy rozmiary w całym katalogu są jedną, uporządkowaną listą. Jak sklep ciągnie towar z trzech hurtowni, każda opisuje rozmiary po swojemu i nagle w filtrze jest „2XL”, „XXL” i „2XL.” z kropką jako trzy różne wartości. Porządkowanie takich danych to realna, policzalna praca.

Skąd sklep bierze dane: integracje

Mało który sklep żyje w próżni. Zwykle obok jest program magazynowo-księgowy (Subiekt, enova365), integrator (BaseLinker, Apilo, Sellasist), Allegro, hurtownie. Każde połączenie to osobny kawałek pracy i osobna pozycja na wycenie. Typowe scenariusze z naszych wdrożeń:

  • hurtownia daje plik z produktami, sklep ma się z niego zasilać i aktualizować ceny oraz stany kilka razy dziennie
  • firma prowadzi magazyn w Subiekcie, sprzedaje na Allegro przez BaseLinkera i chce, żeby sklep internetowy był trzecim kanałem bez podwójnej roboty
  • integrator podrożał i trzeba przenieść całą konfigurację gdzie indziej (opisaliśmy to w tekście o migracji z BaseLinkera)

Wtyczki „zrób to sam” istnieją, ale przy większych katalogach zwykle kończy się tak, że zaciągają dane źle: po jednym rozmiarze, bez wariantów, z kategoriami z Allegro zamiast pod Google. Naprawa bywa droższa niż zrobienie tego dobrze za pierwszym razem. Więcej o tym na stronie integracje systemów.

Magazyn własny czy dropshipping

To pytanie zmienia wycenę mocniej niż wybór platformy. Przy własnym magazynie sklep musi gadać ze stanami z programu magazynowego. Przy dropshippingu dochodzi druga strona: stany i ceny hurtowni muszą wchodzić do sklepu automatycznie, bo inaczej klient zamówi towar, którego dostawca nie ma. W pełnej wersji automat idzie dalej: opłacone zamówienie samo składa się w hurtowni, statusy i numery przesyłek wracają do klienta, faktury wystawiają się same. Taki automat zbudowaliśmy dla sprzedawcy części do maszyn: 2,5 tysiąca ofert schodzi bez udziału człowieka. Szczegóły w realizacjach.

Sklep bez synchronizacji przy dropshippingu to nie oszczędność. To reklamacje.

Rzeczy, których nie widać na ofercie za 3 tysiące

  • Wygląd i treści startowe. Menu w nagłówku, stopka z linkami, banery i slider na stronie głównej, ikony działów. Szablon daje ramy, ale ktoś musi to wypełnić i posprzątać: przejmowaliśmy sklep, w którym na produkcji wisiał demo-baner platformy z fikcyjnym kodem rabatowym i literówka w logo.
  • Promocje i kody rabatowe. Moduły promocji, progi rabatowe, kody, karty podarunkowe, ceny przekreślone zgodne z dyrektywą Omnibus. Platformy mają te funkcje w standardzie, ale konfiguracja i test każdej ścieżki to praca, którą ktoś musi wykonać.
  • Płatności online. Wybór i konfiguracja bramki, testowe transakcje, obsługa pobrania. Spotykamy sklepy, które działały latami tylko na przelewie i pobraniu, bo „kiedyś się doda”.
  • Regulaminy i RODO. Regulamin sklepu, polityka prywatności, zgody. Gotowe szablony z platformy to często gołe wzory z dopiskiem „przeczytaj i uzupełnij”, które nikt nigdy nie uzupełnił.
  • Maile automatyczne. Potwierdzenie zamówienia, zmiana statusu, numer przesyłki. Do tego techniczna strona doręczalności: SPF, DKIM, DMARC. Bez tego maile ze sklepu lądują w spamie i klient dzwoni z pytaniem „czy zamówienie przeszło”.
  • Analityka. Google Analytics 4 albo lżejsze narzędzia, zgody cookies zrobione zgodnie z prawem, mierzenie sprzedaży z reklam i z Google. Bez tego po pół roku nikt nie wie, co działa.
  • Kopie zapasowe i aktualizacje. Najmniej seksowna pozycja na liście i pierwsza, którą się tnie. Reaktywowaliśmy sklep, który stał dwa lata bez opieki: 32 zaległe aktualizacje, niedziałający koszyk i trwający atak na hasła. Naprawa kosztowała więcej niż kosztowałaby opieka przez ten czas. Od tego jest usługa naprawy sklepu i stała obsługa techniczna.

Wysyłki: mapka InPost, Orlen Paczka, kurierzy

Klient w koszyku chce kliknąć Paczkomat na mapie, nie wpisywać kodu punktu z pamięci. Mapka InPost czy Orlen Paczka to osobna integracja do wpięcia i przetestowania, podobnie kurierzy: DPD, DHL, GLS, pobranie. Do tego decyzja, czy sklep nadaje przez własne umowy z przewoźnikami, czy przez brokera typu Apaczka albo Furgonetka, bo od tego zależą ceny etykiet i sposób zwrotek ze statusami.

Prawdziwe schody zaczynają się przy towarze z kilku magazynów lub hurtowni: reguły trzeba ułożyć tak, żeby klient nie zapłacił podwójnie za wysyłkę z dwóch miejsc, a darmowa dostawa od progu liczyła się sensownie. To jest konfiguracja na godziny, o której oferta „sklep za 3 tysiące” milczy.

Serwer, domena, Cloudflare

Na SaaS serwer masz w abonamencie. Przy WooCommerce czy PrestaShop hosting wybierasz sam i tu łatwo się naciąć: promocyjna cena za pierwszy rok potrafi przy odnowieniu wzrosnąć kilkukrotnie, więc porównuj ceny odnowienia, nie wejścia. Do tego domena, certyfikat SSL i poczta na własnej domenie z poprawnym SPF, DKIM i DMARC.

Warto też wpiąć Cloudflare: darmowa warstwa daje szybszy DNS, podręczną pamięć cache i ochronę przed częścią ataków. Prowadzimy sklep, w którym próby włamania na hasła szły tygodniami, zanim ktokolwiek je zauważył, bo nikt nie patrzył w logi. Dobrze ustawiony serwer z cache to też szybkość ładowania, a ta wprost wpływa na sprzedaż i pozycje w Google.

Czyje są konta i dostępy (ukryty koszt, o którym nikt nie mówi)

Regularnie przejmujemy sklepy, w których domena jest zarejestrowana na poprzedniego wykonawcę, hosting opłaca agencja ze swojego konta, a konto reklamowe z całą historią i pikselem należy do freelancera. Dopóki współpraca trwa, nikt tego nie zauważa. Problem zaczyna się przy rozstaniu: właściciel sklepu nie może przenieść własnej domeny, traci historię kampanii i negocjuje wydanie dostępów do rzeczy, za które płacił latami.

Zdrowa zasada jest prosta: domena, hosting, konta reklamowe, Merchant Center i analityka są zarejestrowane na firmę właściciela sklepu, a wykonawca dostaje dostęp współdzielony albo konto pracownicze, które można odebrać jednym kliknięciem. Hasła nie chodzą mailem, tylko przez linki jednorazowe. Tak pracujemy i to jest pytanie, które warto zadać każdemu wykonawcy przed podpisaniem umowy, bo nic nie kosztuje na starcie, a przy rozstaniu bywa warte więcej niż całe wdrożenie.

SEO od pierwszego dnia, nie doklejane później

Struktura kategorii, adresy stron, opisy, dane produktów. To wszystko powstaje przy budowie i decyduje, czy sklep w ogóle ma szansę łapać ruch z Google. Przerabianie struktury po roku działania to podwójna praca plus ryzyko utraty pozycji. Coraz większe znaczenie ma też to, czy treści sklepu nadają się do cytowania przez ChatGPT i Perplexity, bo część klientów pyta o produkty tam zamiast w wyszukiwarce. Rozpisaliśmy to w tekście o pozycjonowaniu pod AI.

I to nadal nie koniec listy. W zależności od sklepu dochodzą: opisy i zdjęcia produktów (hurtownie często dają słabe albo żadne), wyszukiwarka, która znajduje produkty mimo literówek, opinie klientów, wersje językowe przy sprzedaży za granicę, faktury i KSeF (od 1 kwietnia 2026 obowiązkowy dla wszystkich czynnych podatników VAT, opisaliśmy to w poradniku o KSeF). Każda z tych rzeczy to osobna decyzja: robić teraz, później czy wcale.

Ile kosztuje sklep internetowy w 2026? Widełki

Przejrzeliśmy cenniki firm z pierwszej strony Google dla tej frazy (stan: wrzesień 2026): dolna granica ofert to 2 900–5 000 zł, typowe wdrożenia open source podawane są w przedziale 3 000–20 000 zł, a górne widełki przy projektach indywidualnych i Magento sięgają 70, a nawet 200 tysięcy. Rynek potwierdza rozstrzał, tylko rzadko tłumaczy, skąd on się bierze. Nasze zestawienie wygląda tak:

ZakresCo jest w środkuOrientacyjny koszt
Prosty sklep na SaaSszablon, konfiguracja, do stu produktów, płatności i dostawykilka tysięcy zł
Sklep z katalogiem i integracjątysiące produktów z hurtowni lub integratora, warianty, filtry, synchronizacja stanówkilkanaście tysięcy zł
Rozbudowane wdrożeniekilka hurtowni, ERP, automatyzacja zamówień, migracja platformy z zachowaniem SEOod kilkunastu tysięcy zł w górę
Utrzymanie miesięczneaktualizacje, kopie, monitoring, drobne naprawyod ok. 300 zł/mc

A żeby nie zostawić Cię z samymi „kilkanaście tysięcy”, poniżej przykładowe pozycje z naszych wycen z 2026 roku. To kwoty z naszych konkretnych wdrożeń i wycen z tego roku, nie cennik: Twój sklep policzymy osobno, bo wszystko zależy od liczby produktów, źródeł danych i bałaganu w nich.

Przykładowa praca (z naszych wdrożeń)Widełki netto
Nowe drzewo kategorii + przepięcie katalogu (kilka do ~31 tys. produktów)1 500–4 000 zł
Scalenie rozmiarów i filtrów z kilku hurtowni w jedną bazę500–1 500 zł
Integracja hurtowni ze sklepem (synchronizacja cen i stanów)500–5 000 zł
Katalog z BaseLinkera do sklepu z wariantami i synchronizacją2 500–6 000 zł
Sklep WooCommerce od zera4 000–15 000 zł
Migracja sklepu na inną platformę z zachowaniem pozycji w Google6 000–15 000 zł
Automat zamówień dropshipping (hurtownie, Allegro, statusy, faktury)1 200–4 000 zł
Konfiguracja analityki GA4 ze zgodami cookies1 000–2 500 zł
Opieka techniczna sklepu300–800 zł/mc
Pozycjonowanie z treściami (SEO + widoczność w AI)1 000–2 500 zł/mc

Rozstrzał na rynku bierze się z tego, że każda oferta tnie tę listę w innym miejscu. Porównując wyceny, nie pytaj „ile”, tylko „co dokładnie jest w środku”: czy są warianty, czy jest synchronizacja, kto ustawia płatności, maile i analitykę, co z opieką po starcie.

Ile kosztuje utrzymanie sklepu internetowego miesięcznie

Sklep to nie projekt, który się kończy w dniu startu. Na miesięczny koszt prowadzenia składają się: abonament platformy albo hosting (od kilkudziesięciu do kilkuset złotych), aktualizacje i kopie zapasowe, monitoring działania koszyka i płatności, drobne naprawy. Opieka techniczna u nas to od 300 zł netto miesięcznie, zależnie od skali sklepu. Tania budowa bez utrzymania to odroczony koszt naprawy, co widzieliśmy przy sklepie stojącym dwa lata bez opieki.

Jak my to liczymy

Dzielimy pracę na etapy z osobną wyceną: struktura katalogu, import i warianty, integracje, synchronizacja, analityka. Płacisz za to, czego faktycznie potrzebujesz, a każdy etap kończy się czymś, co można sprawdzić. Przykłady z liczbami znajdziesz w realizacjach.

Chcesz zbudować sklep internetowy albo uporządkować ten, który masz? Napisz do nas przez formularz kontaktowy dwa zdania o swoim biznesie. Bezpłatnie i bez zobowiązań powiemy, które pozycje z tej listy są Ci naprawdę potrzebne, a które nie, i podamy konkretne widełki dla Twojego przypadku.

Najczęstsze pytania o koszt sklepu internetowego

Ile kosztuje prosty sklep internetowy?

Prosty sklep na platformie SaaS (Shoper, podobne) z szablonem, konfiguracją płatności i dostaw oraz katalogiem do stu produktów to zwykle kilka tysięcy złotych plus abonament platformy od ok. 100 zł miesięcznie.

Ile kosztuje utrzymanie sklepu internetowego miesięcznie?

Realny koszt to abonament lub hosting plus opieka techniczna: aktualizacje, kopie zapasowe, monitoring i drobne naprawy. Łącznie od ok. 300 do 800 zł netto miesięcznie dla typowego sklepu, więcej przy dużych katalogach z wieloma integracjami.

Dlaczego wyceny sklepów internetowych tak bardzo się różnią?

Bo różnią się zakresem, nie stawką. Oferta za 3 tysiące obejmuje instalację i szablon, a oferta za 30 tysięcy dodatkowo katalog z wariantami, integracje z hurtowniami lub ERP, synchronizację stanów, płatności, maile, analitykę i opiekę po starcie. Porównuj listę prac, nie samą kwotę.

Na kogo powinny być zarejestrowane domena, hosting i konta reklamowe?

Zawsze na firmę właściciela sklepu, nigdy na wykonawcę czy agencję. Wykonawca powinien dostać dostęp współdzielony lub konto pracownicze, które da się odebrać jednym kliknięciem. Inaczej przy rozstaniu tracisz domenę, historię kampanii i piksel reklamowy.

Czy sklep na WooCommerce jest tańszy niż na Shoperze?

Na starcie bywa podobnie. WooCommerce nie ma abonamentu, ale dochodzi hosting i regularne aktualizacje, które ktoś musi robić. Shoper kosztuje miesięcznie, ale serwerem i bezpieczeństwem zajmuje się platforma. Przy katalogu z integracjami różnica w cenie wdrożenia wynika głównie z zakresu danych, nie z platformy.

Adam Imielski, EcomFlowLab

Adam Imielski, EcomFlowLab. Buduję i utrzymuję sklepy internetowe od strony danych: katalogi, integracje z hurtowniami i ERP, synchronizacja stanów, automatyzacja zamówień. Liczby z wdrożeń znajdziesz w realizacjach, a wycenę swojego sklepu skonsultujesz bezpłatnie przez formularz kontaktowy.

Rozpoznajesz swój sklep w tym artykule?

Jesteśmy EcomFlowLab. Na co dzień robimy dla sklepów internetowych dokładnie takie rzeczy: integracje (BaseLinker, Apilo, Sellasist), synchronizację stanów, marketplace'y i widoczność w Google oraz w AI. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna: powiemy, co u Ciebie usprawnić w pierwszej kolejności.

Umów bezpłatną rozmowę albo zadzwoń: 573 569 214

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry